
Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.
Biznesmen
*Ed cały czas patrzył na Nasha. Tak wiec cały czas Nash był na ekranie. I wszystko co robił. Widziany „oczami” Eda. Co ciekawe, obraz był czysty, w ogóle owa siatka sensoryczna mu nie przeszkadzała i patrzył, jakby jej nie było.
Oczywiście ona miała wpływ, kiedy patrzył na obiekty znajdujące się bliżej, dlatego Urga była mniej wyraźna.
Za chwile obraz został powiększony i na ekranie pojawiła się jedna wielka głowa Nasha, która zaraz została obrysowana niebieską kreską, i uśmiech został poszerzony czerwoną.
Na szczęście projektor był wysoko, na ścianie.*
Nie ma *powtórzył Ed, a kiedy to mówił, na projektorze w rogu pojawił się mały Hakon. Został skreślony i znikł. Bardzo wymowny w przekazie wizualnym Ed był*
Offline
Widząc na ścianie swoje zdjęcie, które zostało w dość zabawny sposób przerobione przez ED'a, roześmiał się.
- Ha ha ha, talentu plastycznego Ci nie brak, jestem ciekaw co jeszcze potrafisz wykombinować. -powiedział i uśmiechnął się szeroko. Cóż może nie wiedział, że właśnie podpisał na siebie wyrok i jego zdjęcie za moment posłuży za obiekt żartów.
Offline
Zwierzak
Urga zaś w nosie, bądź inszej części ciała, miała to, co się działo za nią. Miała przed sobą nie lada zagadkę, którą próbowała rozwikłać i dotknąć. Klekotała wesoło, próbując to wszystko jakoś ogarnąć.
-Tooooo...
Wydała w końcu z siebie jakże budujący komentarz, o silnym nacechowaniu entuzjazmem.
Offline
Biznesmen
Wszystko *odparł bez ogródek durastalowy olbrzym, i tak upiększenia Nasha znikły, obraz się oddalił, stał wiec znowu cały a jego sylwetka poczęła przeobrażać się, stopniowo ale szybko smukleć, zmieniać proporcje, dostawać piersi, szerokich bioder, smuklej talii, kobiecych rysów, długich włosów i po chwili widać było Nasha w wersji kobiecej*
Coś jeszcze *Ed pochylił łeb, jakby prowokował. Miał do dyspozycji solidny procesor i pamięć, a do tego calkiem niezłe programy i oczywiście biegłą ich obsługę. Można rzec, ze mógł pokazać na tym ekranie wszystko, co sobie wyobrazi*
Offline
- Ha ha ha ha... -roześmiał się Nash zobaczywszy swoją karykaturę. Gdyby tak jednak dogłębniej zweryfikować jego zachowania to faktycznie, jeszcze jakiś czas temu zachowywał się niczym kobieta z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Na szczęście to się w nim zmieniało.
- Cholera niezła byłaby ze mnie sztuka. Istne arcydzieło stworzyłeś ED. -mówił cały czas śmiejąc się podczas wypowiadania tych słów. - Ciekawe czy próbowałeś tego na Hakonie. -dodał. A kiedy ED w pewien sposób sprowokował do dalszych przeróbek Nash znowu się do niego zwrócił.
- Cóż, trochę rozrywki nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Mój wizerunek masz do usług... -powiedział jakby zezwalając na dalszą zabawę.
Offline
Zwierzak
[Urga zajmuje się projektorem dopóki ktoś nie zwróci się do niej po imieniu]
Offline
Biznesmen
*Warknął przeciągle, ale z pozytywnym podtekstem. Rzeczywiście, ładna babka z Nasha się zrobiła, a jednocześnie widać było ze to Nash*
Mam rozebrać? *mruknął, zawieszając niejako zapytanie w powietrzu. Nash, a raczej Nashówka w emiterze przesunęła się, robiąc miejsce postaci Hakona, na razie w oryginale. To była postać z pamięci Eda, bo za Nashem nie pojawił się Hakon. Ta postać także zaczęła szybko ewoluować*
Offline
Kiedy ED zaproponował rozebranie wizerunku na twarzy Nasha widać było rysujące się zdziwienie przenikające przez uśmiech.
- "Nashównę" pozostawmy w ubrani, strach by pomyśleć co by było gdyby ktoś nas teraz przyłapał, ha ha... -powiedział. I nagle obok żeńskiej wersji siebie zobaczył postać Hakona. [i]- Na Moc, i jeszcze Hakona próbuje przerobić. Biedak... Ciekawe jak by na to zareagował.[i/] -myślał uśmiechając się jednocześnie.
- Naprawdę chyba się tutaj nie nudzicie. Ale chyba nie jesteśmy sami. -powiedział zauważywszy przez chwilę jakąś łapkę na wyświetlanym obrazie.
Offline
Biznesmen
*Ed mruknął zaintrygowany. Podniósłszy się powiódł spojrzeniem dookoła, co na ekranie wyglądało, ze pojawiło się za postaciami tło – to, co widział Ed kiedy się rozglądał*
Na moje oko jesteśmy sami
*stwierdził. Hakon stał się nagle piękną zamyśloną barabelka w czarnej sukni. Nash był zrobiony na bardziej młodzieżowo*
Offline
- Wydawało mi się, że widziałem jakaś łapkę na wyświetlonym obrazie i coś słyszałem. -powiedział wzruszając ramionami jakby w zakłopotaniu. - No, nie ważne. -dodał. Nie myślał teraz o szperaniu poprzez Moc bo w tym momencie byłoby to niepotrzebne wykorzystywanie Mocy do zupełnie niepotrzebnych celów. A kiedy na obrazie zobaczył przerobioną dwójkę Jedi, Nash niemalże wybuchł śmiechem.
- Ha, ha, ha... Jesteś niemożliwy ED. -powiedział kłaniając się w pół i trzymając się za brzuch. Po chwili śmiechu wsparł się ręką o poszycie frachtowca i zaczął miarowo, głęboko i spokojnie oddychać by uspokoić napad śmiechu.
- Na Moc, nie uśmiałem się tak od dawna... -dodał dysząc. - Dobrze, że Hakon tego nie widzi. -dodał. W myślach miał perspektywę, że co gorsza ED weźmie się zaraz za przerabianie Windu i Yody.
Offline
Biznesmen
*Prawdopodobnie gdyby go poprowokować, to by się wziął, póki co jednak obaj jedi w wersjach damskich znikli. Ed był w bardzo towarzyskim nastroju, bo Nash już w statku był i nic się nie stało. z resztą wczoraj Ed poczynił kolejny spory krok, przez co i mu i z nim było teraz łatwiej. Można go w koncu poobserwować w „naturalnym środowisku”*
Teraz Urga patrzy, bo pokaże polityków
*I pokazał. Cały ekran zajął potwornie spasiony senatorn Orn Free Taa. Ciekawe, co Urga na to*
Offline
Nash jakby troszeczkę się przechylił w stronę ED'a, w taki sposób jak to niektórzy w zwyczaju mają kiedy chcą powiedzieć coś nieco ciszej.
- Heh, musiałeś zaczynać akurat od niego? -zapytał słyszalnym w tonie lekkim śmiechu. - To może być dla niej szok. -dodał żartując.
Offline
Zwierzak
Jak Ed kazał, to Urga patrzyła. Istota jak istota. Urga nie oceniała w kategoriach takich, jak inni. Teraz to był tylko obrazek.
-On fu! On ma phhhasek i gówno.
No i go ślicznie oceniła według Edowych nauk. Najwyraźniej potrafiła czasem coś powiązać i myśleć nieco abstrakcyjnie, tylko trzeba było ją pokierować odpowiednio. Na pustyni to nie było bardzo potrzebne.
Offline
Biznesmen
Staram się pokazać najbardziej reprezentatywne przykłady *Odparł lekko Ed, unosząc przy tym „brodę” by dodać sobie powagi, choć i tak tak ciężko uzbrojona maszyna wyglądała poważnie, i to jeszcze w półmroku.*
No, ślicznie, Urga, ślicznie *pochwalił. A co mu tam, czy ktoś się przejmuje co zwierze sądzi o republikańskich senatorach. Warkniecie, pochylenie łba i zmiana obrazka. Teraz pokazała się chuda jak patyk stara pani senator z Kamino*
A ta ci się podoba, co? Urga? *zwracał się do Urgi ale patrzył na Nasha. Dioda migała mu miarowo*
Offline
O tak, ten był reprezentatywnym przykładem z racji funkcji jak i biorąc pod uwagę jedno z dosłownych znaczeń tego słowa. Owszem ED wyglądał poważnie jak i lekcja na temat polityków wydawała się być poważna, ale Nash widział w tym coś więcej, a może to tylko on takie wrażenie odnosił.
- O tak reprezentatywny to On jest, nie ma co. -powiedział. Potem ujrzał nieco inny obraz. - Niezłe uchwycenie kontrastu, heh. -dodał. I doszukiwał się w tym jednak niezłego poczucia humoru u ED'a. - Jestem ciekaw kto będzie następny. -dodał nieco ciszej jakby do siebie.
Offline