<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Star Wars: Ewok II</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl</link>
<description> Star Wars: Ewok II</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42389#p42389</link>
<guid isPermaLink="false">42389@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wiedział dużo, bo służył tym, którym służył również A'den. Co prawda, rodzaj ich służby ku chwale republiki był zupełnie inny. Jednakże...ich praca była ze sobą połączona. Jeśli A'den jest rzeczywiście ARC, to niejednokrotnie dostawał informacje z jego wydziału. Na temat rozmieszczenia wroga, zdjęcia z satelitów. Mniejsza o to. Ostrzeżenie wydane przez niego było dlań bardzo jasne. Dlatego też, przymknął się raz dwa. Zresztą...Po co miał się odzywać, skoro wyraźnie oboje go tutaj nie chcą. Nie dość, że niegrzecznie gadają w Mando'a. Języku, który Garrett za grosz nie zna, to jeszcze czuł, że jakoś nie pasuje do tego wojowniczego towarzystwa. Położył tylko przedmiot obok Shakti i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów. Wyciągnął jednego, położył na stole i wyszedł do hangaru. Po prostu, by spalić papierosa i wrócić do środka. Shakti nie lubiła dymu papierosowego, ten klon z pewnością zabiłby, gdyby jego żołnierski, wytrenowany nosek wyczuł odrobinę nikotyny w powietrzu.]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42388#p42388</link>
<guid isPermaLink="false">42388@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC"><em>- {Gdy głodujesz jesz co musisz. A sztuka przyrządzenia strawnego posiłku ze szczura się przydaje}</em><br />A'den odpowiedział Shakti spokojnie, jednak Garrettowi przyglądał się uważnie tym swoim zimnym spojrzeniem. I niestety popis inteligencji w wykonaniu hakera wywarł na nim wrażenie, ale chyba z goła odmienne od zamierzonego, bo z pozycji &quot;chakaar&quot; awansował nagle do pozycji &quot;potencjalny wróg&quot;. Zdecydowanie za dużo wiedział.<br /><em>- Wiesz... mawiają, że mądry człowiek wie kiedy milczeć. Ja dodam, że martwy milczy na wieki </em><br />To już było drugie ostrzeżenie a A'den nie zwykł dawać trzeciego. Drugiego zazwyczaj też nie, ale ze względu na Shakti zdecydował się zrobić ten wyjątek. A jeżeli Garrett był na tyle inteligentny, by odgadnąć kim jest siedzący przed nim klon, to chyba nie popełni głupiego błędu i nie będzie tematu drążył, bo to się źle dla niego skończy. <br /><em>- {Ten brak wychowania i zdolności trzymania języka za zębami wpędzi go do grobu i to szybko.}</em><br />A'den nie potwierdził zaś domysłów hakera. niech się głowi sam, byleby głupio nie pytał. </span>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42387#p42387</link>
<guid isPermaLink="false">42387@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>-{Jasne, że to lepsze od śmierci, ale też zbyt częste jedzenie byle czego na pewno nie jest za dobre. Szczury? Paskudztwo. Ale to przynajmniej ssak. Mnie kiedyś uraczyli jakimś żukiem... chyba. Paskudztwo jakich mało. Do tej pory czuję.}</strong><br />Aż się zatrzęsła na wspomnienie tamtego incydentu. Nigdy więcej. Atmosfera jaka w tej chwili panowała w pomieszczeniu też nie działała na nią pozytywnie. Tylko tego brakowało, żeby Mando rozsmarował jej hakera na ścianie. <br /><strong>-{Jak to było? Przez przełyk, jelita, do dupy? Interesujące. Muszę to kiedyś zobaczyć. Ale niekoniecznie na nim, przydaje się, mimo swojego braku wychowania. Wybacz.}</strong><br />Dobrze przynajmniej, że Garrett zmienił ton. Widać wreszcie postanowił wykazać odrobinę tej inteligencji, którą zwykle się szczycił. <br /><strong>-Podnieś ten półmisek i mi podaj. </strong><br />Powiedziała do niego już spokojniej.]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42386#p42386</link>
<guid isPermaLink="false">42386@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Chyba żaden z klonów nie przepadał za tym określeniem. Garrett nie wiedział dlaczego &quot;Konserwa&quot; stała się tak popularnym przydomkiem dla każdego ówczesnego żołnierza republiki. Nie było to zbyt miłe, ale na polu bitwy raczej nie myśli się o tym, co kogoś obraża, a co nie. Został zaatakowany z dwóch stron. Tu Shakti rzuciła w niego jakimś przedmiotem, przed którym zasłonił się ręką. Przedmiot odbił się od protezy i tyle z tego pożytku było. Zaczepka słowna klona była bardzo dziwna. Nie wiedział dlaczego zareagował tak agresywnie na ten przydomek. Owszem, mógł go nie lubić, jednak większość klonów jakoś niespecjalnie reagowała chęcią oderwania komuś łba za to, że go tak nazwał. To dało mu do myślenia. Haker zaczął kojarzyć fakty. Zwyczajna konserwa potulnie wykonywała zadania. Tylko dwa rodzaje klonów dawały nieraz sprzeciw i sugerowały inne działania. <br />-<strong>No tak...Sądząc po elementach Twojego pancerza, daleko Ci do zwykłego mięsa armatniego. Agresywny, niezależny.</strong>-Tu pobierał odczyty z feromonów klona. Uruchomił się bowiem neurowczep, na polecenie Garretta. Urządzenie było tak zaawansowane, że wystarczyło pomyśleć o włączeniu tego urządzenia, a ono samo się aktywowało. Komendy głosowe były zbędne, wszak kto by się chwalił rzeczą, która umożliwia poznanie osoby, zanim w ogóle zacznie się z nią rozmawiać.<br />-<strong>ARC...Seria...Alfa? Dobrze mówię?</strong>-Spytał się. Był lekko zdenerwowany, ton jego głosu był pasywny, nie chciał wzbudzić niechcianego konfliktu.]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42385#p42385</link>
<guid isPermaLink="false">42385@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC"><em>- {Standardowe zawsze jest do dupy. Durne przepisy}</em><br />Odpowiedział klon i dalej się kręcił po pokładzie aż w końcu znalazł sobie jakieś miejsce do siedzenia. Hełm odstawił sobie na bok i najchętniej położyłby nogi gdzieś na jakimś stolik, ale uznał to za okazanie braku szacunku gospodarzowi, więc sobie darował (tą pozę to od Tanga przyjął, który praktycznie w każdym barze tak się rozwalał).<br /><em>- {Czasami też jedyna dieta. Sam kiedyś musiałem je jeść. I szczury... cholerne paskudztwo, ale lepsze to iż śmierć z głodu}</em><br />To akurat było mniej przyjemnym wspomnieniem z wojny. Właściwie, to z tego czasu mało miał takich dobrych wspomnień, większość to tylko pamiątki niebezpieczeństw, walk, podchodów z wrogiem... i jedzenia byle gównianego żarcia. <br />A gdy Garrett zjawił się w pomieszczeniu w którym oni przebywali to A'den spojrzał na niego badawczo tym swoim zimnym, bezwzględnym spojrzeniem. Nie dał po sobie poznać, że te słowa jakoś nim wstrząsnęły, ale cholernie nie lubił określenia &quot;konserwa&quot;. Bo po pierwsze odnosiło się to do zwykłych żołnierzy, a on taki nie był, po drugie... no jak tu dobrze kojarzyć konserwę?<br /><em>- Jeszcze raz użyj tego określenia a przeciągnę twój język przez przełyk, jelita aż do dupy. </em><br />Stwierdził bardzo spokojnie, chociaż w jego głosie wyraźnie przebrzmiewała groźba. Zaś na rzut talerzem zareagował tylko lekkim uśmiechem. On by wybrał nóż. Lepszy efekt psychologiczny.<br /><em>- {Wybacz, ale na prawdę nie lubię tego określenia.}</em><br />Powiedział do Shakti, bo jednak otwarcie groził członkowi jej załogi a nie chciałby robić tutaj burdelu o byle co. Nie wiadomo też kto by wyszedł z tego cało.</span>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Port Kosmiczny</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42384#p42384</link>
<guid isPermaLink="false">42384@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Shakti spotkała już kilku klonów, choć zwykle starała się trzymać od nich z daleka, jako od przedstawicieli władz. Wiedziała też czyimi są klonami, a co za tym idzie, że naprawdę lepiej nie zbliżać się do nich zbyt blisko, szczególnie, jeśli stoją po przeciwnej stronie. W każdym razie nie pokazała po sobie zaskoczenia, tylko spokojnie pracowała nad stworzeniem czegoś do jedzenia. <br />-{Ładny? Nie ma być ładny, tylko ma działać. Standardowe uzbrojenie? To by było raptem podwójne działko. Mało strasznie, dlatego staram się je ulepszać.}<br />Nie zamierzała wdawać się w szczegóły uzbrojenia statku, w końcu zawsze lepiej mieć tych parę asów w rękawie. <br />-{Też może powinnam tak robić. Choć jedzenie robaków mnie nie pociąga, a to przecież też specjał w niektórych miejscach.}<br />Zamieszała bulgoczący już gulasz i odwróciła się do wchodzącego właśnie Garretta. Jego uwaga po raz kolejny wytrąciła ją z równowagi, ale ponieważ teraz wyglądało na to, że mężczyzna jest już w lepszym stanie, Mandalorianka uznała, że tym razem mu nie daruje. Złapała pierwszą rzecz, która nawinęła jej się pod rękę. Padło na naszykowany do nakładania potrawy półmisek. Naczynie zaraz poleciało w stronę hakera, odprowadzane wściekłym spojrzeniem Shakti. Może to i lepiej, że półmisek, a nie leżący dosłownie parę centymetrów dalej nóż. <br />-KALOSI, DO DIABŁA! Jak masz chrzanić głupoty, to lepiej się zamknij! A jak chcesz obrażać mojego gościa, to wypieprzaj stąd!]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Ruiny Vur Tepe - &#34;Kuźnia&#34;</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42383#p42383</link>
<guid isPermaLink="false">42383@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC">Miasto otoczone było grubymi murami, znacznie solidniejszymi niż te ze Świątyni Jedi, jednak i one lata świetności miały już za sobą. Miejscami były one bardzo zniszczone, znajdowały się w nich potężne wyrwy, jak gdyby trafiła je jakaś bomba lub pocisk z turbolasera. <br />Na przeciwko Hadda zaś wznosiła się potężna brama, teraz już leżąca w ruinie i jedynie samotny, zniszczony posąg strzegł przejścia. Rozpoznanie wyrzeźbionej postaci było w praktyce niemożliwe. Jedynie co można było wywnioskować to to, że miała ona szatę i chyba przedstawiała jakiegoś mnicha.<br />Droga przed jak i za bramą kiedyś była wybrukowana i z pewnością prosta, teraz zaś tym wszystkim zajęły się siły przyrody i kamień widać było to tu to tam, z reguły dominowała jednak trawa i czasem jakiś mały krzak. <br />W cieniu posągu zaś czekała na skrull'la jego towarzyszka, bez wierzchowca.</span>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Ruiny Vur Tepe - &#34;Kuźnia&#34;</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42382#p42382</link>
<guid isPermaLink="false">42382@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<blockquote><div class="incqbox"><h4>Mistrz Windu napisał:</h4><span style="color: #33CCCC">Trasa Hadda nie biegła linią prostą i czasem musiał nieco nadkładać drogi, ale w końcu jego mapka doprowadziła go do podnóża gór, pomiędzy którymi biegła rwąca rzeka. Po obu jej brzegach zaś rósł las, mniej gęsty i zdecydowanie młodszy, przez co lot pomiędzy drzewami był łatwiejszy. I tak skrull'la poruszał się tą doliną, której brzegi zaczęły się wznosić, podczas gdy koryto rzeki było niezmienne. Po kilku minutach zaś Hadd mógł dostrzec pomiędzy drzewami urywki widoku na ruiny potężnej i pięknej niegdyś Świątyni. <br />Ostatecznie zaś wyleciał z lasu na otwartą przestrzeń a przed nim znajdowały się ruiny potężnego niegdyś miasta. W tle zaś majaczyły zasłonięte mgłą pozostałości dawnej świątyni Vur Tepe.</span></div></blockquote>*Droga choć zajęła trochę czasu zeszła dla niego szybko. Nawet nie wiedział czy i ile godzin minęło odkąd wyruszył. Skoncentrował się całkowicie na chwili obecnej czyli na jak najsprawniejszym dotarciu do Vur Tepe. Co w końcu mu się udało. Rzucił złotymi oczyma w stronę majaczącej w oddali świątyni, następnie zaczął rozglądać się po ruinach miasta. Chciał się upewnić, że droga jest w jakimkolwiek stopniu przejezdna i czy aby nie ma gdzieś tutaj Leri. W ostateczności będzie musiał zostawić gdzieś tutaj swój speeder.*]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42381#p42381</link>
<guid isPermaLink="false">42381@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC">Trasa Hadda nie biegła linią prostą i czasem musiał nieco nadkładać drogi, ale w końcu jego mapka doprowadziła go do podnóża gór, pomiędzy którymi biegła rwąca rzeka. Po obu jej brzegach zaś rósł las, mniej gęsty i zdecydowanie młodszy, przez co lot pomiędzy drzewami był łatwiejszy. I tak skrull'la poruszał się tą doliną, której brzegi zaczęły się wznosić, podczas gdy koryto rzeki było niezmienne. Po kilku minutach zaś Hadd mógł dostrzec pomiędzy drzewami urywki widoku na ruiny potężnej i pięknej niegdyś Świątyni. <br />Ostatecznie zaś wyleciał z lasu na otwartą przestrzeń a przed nim znajdowały się ruiny potężnego niegdyś miasta. W tle zaś majaczyły zasłonięte mgłą pozostałości dawnej świątyni Vur Tepe.</span><br /><br /><em>Przenosiny do tego</em> <a href="http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42379#p42379" target="_blank" rel="nofollow">Tematu</a>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42380#p42380</link>
<guid isPermaLink="false">42380@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[*Nie znał tego terenu na tyle dobrze by wiedzieć, że las staje się niestety bardziej gęsty. Miał cichą nadzieję, że drzewa będą rosły w mniej więcej takiej odległości jak bliżej świątyni więc nie będzie musiał bardzo zwalniać. Cóż, natura miała inne plany. Mimo to, czerpał wiele radości z lawirowania pomiędzy drzewami, czasem korzystając i z drogi prowadzącej po prostu przez potoki, traktując je niczym naturalną autostradę jeśli tylko kierowały się w odpowiednim kierunku. Leri pewnie dotrze pierwsza, ale to nie były wyścigi. Może i Hadd podczas jazdy się dobrze bawił to jednak nie szarżował i nie wariował. Nie miał zamiaru się rozbić i połamać nim dotrze do świątyni oręża. *]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Ruiny Vur Tepe - &#34;Kuźnia&#34;</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42379#p42379</link>
<guid isPermaLink="false">42379@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<em>Vur Tepe było niegdyś wspaniałą świątynią, ulokowaną pośród górskich szczytów na stoku uśpionego wulkanu. W dawnych czasach w salach tego potężnego miasta wykuwano wspaniałą broń przodków rycerzy Jedi oraz doskonalono się w sztuce metalurgii i rzemiosła. Pośród sal Vur Tepe zgłębiano tajniki budowy rozmaitych przedmiotów pod przewodnictwem Mocy oraz nasączania ich jej energią. To tutaj konstruowano wspaniałe i potężne artefakty.<br />Sama świątynia rozciągała się przez cały stok górski. Najniższy jej poziom ulokowany był w dolinie pomiędzy górskimi stokami. Stąd też wychodziła główna brama, wiodąca do mieszczącego się poniżej miasta. Najważniejsze komnaty świątyni umieszczone były na samym szczycie, który miał kształt zigguratu. <br /><br />Obecnie znaczna część Vur Tepe oraz leżącego u jej stóp miasta legła w gruzach. Samotne, nadgryzione przez ząb czasu szczątki murów, wierz i budynków są jedynym świadectwem dawnych, lepszych czasów.<br /><br />By dostać się do samej Świątyni oraz Kuźni trzeba najpierw przedostać się przez zrujnowane miasto, a potem przejść przez rozległy system korytarzy wykutych wewnątrz uśpionego wulkanu. Nie jest to takie proste ,gdyż miejsce to jest silne Mocą, przez co wiele drapieżników ściąga tutaj, by założyć swe gniazda pośród kamiennych murów.</em>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42378#p42378</link>
<guid isPermaLink="false">42378@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC">Mimo wszystko Hadd musiał nieźle lawirować miedzy drzewami, bo las stawał się powoli gęstszy i bardziej nierówny. Rwące potoki, kamieniste dolinki i rowy, jeziorka, zwalone drzewa, wielkie głazy. To wszystko utrudniało prosty lot przez las i miejscami musiał po prostu zwalniać bo speeder nie był w stanie wykonywać zakrętów w miejscu i wymagał czasem zrobienia większego łuku. A to od razu narzucało ograniczenia prędkości. <br />Tymczasem Leri leciała idealnie prostą trasą w kierunku ruin Vur Tepe. Jej wierzchowiec mimo, że był wolniejszy to jednak nie musiał unikać przeszkód, leciał sobie nad koronami drzew, z wolna zbliżając się do opuszczonych ruin. </span>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42377#p42377</link>
<guid isPermaLink="false">42377@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[*Hadd nie wzruszył się opluwaniem przez zwierzaka. Wytarł gębę jak by nigdy nic i obserwował zarówno zwierzę jak i jego właścicielkę. *<br />-<strong>Kto leci, ten leci. Ta maszynka nie poderwie się do lotu. W drogę jednak pora.</strong><br />*Z uśmiechem rzucił do kobiety spoglądając jak ta sadowi się na Gund'arze który zawył i machnął skrzydłami powoli odrywając się od ziemi. Speeder Hadda tylko warknął gdy ten dłońmi naparł na gaz w końcu puszczając hamulce by wystrzelić prosto pomiędzy drzewa. Liczył na to, że kobieta będzie go widzieć z przestworzy. To, że Hadd był uwięziony na dole nie znaczyło, że będzie wolniejszy. Tym bardziej, że niewiele na prędkości tracić podczas lawirowania pomiędzy drzewami. Powietrze szarpiące włosy i ubranie, podmuch powietrza na twarzy i prędkość. Hadd pozwolił adrenalinie wypełnić jego żyły oraz umysłowi zespolić się z Mocą. Świat zwolnił swój bieg, dając mu czas na reakcję większy niż stworzeniom nie-mocowładnym i nie przeszkolonym.Podróż się rozpoczęła.*]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42376#p42376</link>
<guid isPermaLink="false">42376@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="color: #33CCCC">Zwierzę znowu na niego chuchnęło i przy okazji nieco opluło. Wyraźnie Hadd nie przypadł mu do gustu, co teraz demonstrował. Leri tyko poklepała go po szyi i szepnęła mu kilka słó w nieznanym języku, a potem zwierzę się wyraźnie uspokoiło. <br /><em>- Prędzej odgryzie ci łeb niż pozwoli się dosiąść komukolwiek prócz mnie. Poza tym... to mój przyjaciel a nie zwykły wierzchowiec. </em><br />Poklepała go jeszcze raz po szyi po czym nachyliła się pod jego wielkim skrzydłem i przeszła do tyłu, bo to był zasadniczo jedyny sposób na bezpieczne wejście na wingmawa. Po bliższym przyjrzeniu się można też było dostrzec elementy skórzanej uprzęży, pomalowanej naturalnymi barwnikami tak, by zlewały się ze skórą gada. <br /><em>- Lecimy czy będziemy tak dyskutować? </em><br />Zapytała jeszcze a potem zagwizdała głośno, po czym Gund'ar zawył i machnął potężnymi skrzydłami, odbijając się przy tym nogami od ziemi. Start wydawał się niezgrabny, ale gdy tylko bestia złapała wiatr pod skrzydła to już znacznie swobodniej wbiła się w górę.</span>]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
<item>
<title>Świątynia Jedi - Główna Sala</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=42375#p42375</link>
<guid isPermaLink="false">42375@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-<strong>Bo Cię wezmę w tę szatę wrzucę i przywiążę jak worek do speedera.</strong><br />*Westchnął spoglądając na kobitkę spode łba. Nie bardzo mu się uśmiechało iść na piechotę. Nie żeby nie lubił pieszych wędrówek, po prostu mu się spieszyło by dotrzeć na miejsce jak najszybciej się dało. No, ale kolejne słowa kobiety i czyny nieco w czasie odwlekły Haddowe próby przywiązania jej do pojazdu. Pierwszą reakcją Hadda po wylądowaniu zwierzęcia było zmrużenie oczy i przechylenie się nad speederze w stronę zwierza i ciche.*<br />-<strong>Nie chuchaj na mnie kolego....</strong><br />*Później z uśmiechem rzucił w stronę kobiety.*<br />-<strong>Zamienisz się?</strong><br />*Oj tak, zdecydowanie speeder wydał mu się jakiś taki mało ciekawy. Może i Gund'ar nie był przesadnie ładnym stworzeniem w przeciwieństwie do kolorowych wivern na których to Hadd miał nie raz i nie dwa okazję latać na swej macierzystej planecie to jednak żywe stworzenia były dla niego chyba jedynym przyjemnym środkiem podniebnego transportu poza odpowiednio przystosowanymi speederami.*]]></description>
<pubDate>Sobota 26 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 26 Maj</comments>
</item>
</channel>
</rss>

