
Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.
Dass FarrMroczny Jedi
*Statek powoli wylądował między starymi, pordzewiałymi hangarami. Klapa wyjścia otworzyła się i ich oczom ukazały się niższe doki. Było to miejsce podobne do niższych poziomów planety, pełne ciemnych typków i ich kryjówek. Dass opuścił statek i spojrzał na odtwarzacz. Byli niespełna pięć kilometrów od miejsca spotkania spiskowców. Poczekał aż Kai wyszedł i powoli ruszył przed siebie lekko skręcając na wschód.* Lepiej zabezpiecz statek. *Lubił odwiedzać to miejsce. Panował tu spokój i Imperialni rzadko się tu zapuszczali.*
Offline
Kai wyszedł za Dassem na powierzchnię miasta. On też lubił tu miejsce. To tu przesiedział większą część rozkazu 66. Z drugiej strony to tu popadł w alkoholizm. Dobra, nie czas rozpamiętywać przeszłość. - powiedział sobie w duchu. Dyskretnie sprawdził broń, a kiedy przekonał się, że wszystko jest ok, rzucił: -Dobra możemy ruszać. Jeszcze tylko sprawdzę statek.- po czym obszedł go dookoła wypatrując zadrapań i innych uszkodzeń. Wyjął z kieszeni komunikator. -Zatankuj i zaparkuj kilka poziomów wyżej. Bądź gotowy po nas przylecieć.- rozkazał droidowi. -Jaki masz numer komunikatora?- zwrócił się do Dassa.
Offline
Dass FarrMroczny Jedi
*Komunikator? Dass nie używał komunikatorów odkąd musiał się ukrywać, a potem nie był mu już potrzebny, bo przecież nie będzie rozmawiał sam ze sobą. Spojrzał na Kai'a i powiedział* Nie mam komunikatora, a poza tym lepiej się nie rozdzielajmy. *Lubił tą część miasta, ale nie miał zaufania do jej mieszkańców. Napady, morderstwa. Już nie pierwszy raz się tutaj z tym spotkał.* Ruszajmy. *Powiedział krótko.*
Offline
Kai lubił komunikatory - pozwalały komunikować się z każdego miejsca i w każdych warunkach. W wojsku dostał miniaturowy komunikator w postaci słuchawki z kierunkowym mikrofonem, która wyłapywała każdy jego szept - przydatne, kiedy składa się raport, siedząc w ciasnym kanale wentylacyjnym. Napadem się jakoś specjalnie nie martwił. Może było to trochę głupie, ale wierzył, że jego szkolenie w sztukach walk pozwoli mu się obronić. Poza tym znał tu większość szefów bardziej rozbudowanych organizacji przestępczych. Co prawda większość z nich została już schwytana, ale raczej nikt nie podejrzewał, że to robota bothanina. Kai był profesjonalistą w swoim zawodzie. Miał bajeczkę na każdą okazję, a wszelkie wymówki w jego ustach brzmiały prawdziwie - dzięki temu też rzadko bywał na oficjalnych balach i przyjęciach. Dobra, tamte czasy już nie wrócą. - powiedział sobie. -Dobra, chodźmy zorientować się w terenie. Idź spokojnie, udawaj pewnego siebie. Jeśli chcemy, żeby tamci goście nam zaufali, musimy sprawiać wrażenie profesjonalistów.- pracował z Dassem po raz pierwszy i nie wiedział co tamten umie, więc mówił mu to "na zapas". Statek w tym czasie wystartował i udał się na wyższe poziomy.
Offline
Dass FarrMroczny Jedi
*Dass już nie pierwszy raz brał udział w takich misjach, lecz zawsze kończyły się walką a nie rozmowami. Zawsze wolał machać mieczem. Skinął głową Kai'owi, że zrozumiał i ruszył dalej. Miał nadzieję, że nie będzie musiał się pokazywać, bo wtedy mogliby go rozpoznać. Sprawdził szybko czy ma odbezpieczony blaster i spojrzał na odlatujący powoli statek. Miał przeczucie, że jeszcze ucieszy się na jego widok. Na wszelki wypadek wyjął zza pasa krótki nóż, schylił się i schował go w bucie na wypadek gdyby jednak go pokonano. Powoli wstał i spojrzał na wznoszące się przed nim baraki.* To chyba tutaj. *Powiedział i zerknął na zegarek.* Jesteśmy zbyt wcześnie, ale to dobrze. Będziemy mogli się rozejrzeć. *Podszedł bliżej i zaczął szukać wejścia.*
Offline
Bothanin, jako szpieg z zawodu, zwykle nie dawał się nawet rozpoznać. Mimo że uwielbiał strzelać, w jego pracy wymagana była dyskrecja i takt. W dodatku teraz nie trenował już tak często jak wtedy i podejrzewał, że jego kondycja i umiejętności nie są już tak dobre jak wtedy. "Muszę znowu zacząć treningi" - pomyślał. Trzeba będzie znaleźć jakąś strzelnicę, co w imperium nie było łatwe. Może Mandalore? Mieszkańcy nie są zbyt przyjaźni, ale jest tam wielu łowców nagród i łatwo byłoby znaleźć miejsce do szkolenia. Chyba Seco miał jakiegoś kumpla mando... Znowu skarcił się w duchu za takie rozmyślania. "Będzie na to czas później." Podciągnął rękaw i spojrzał na niewielkie naręczne urządzenie. Było to połączenie typowego dla komandosów naręcznego ostrza, zegarka, komunikatora i pilota do statku. Miało też proste funkcje jak kalendarz, nawigację i kalkulator. -Masz rację. Ale to dobrze - nikt nie lubi spóźnialskich.- ruszył powoli w kierunku baraków.
Offline
Dass FarrMroczny Jedi
*Wszedł powoli do środka i rozejrzał się dokładnie. Nie zobaczył żadnego innego wejścia. Spojrzał w górę i zobaczył sporej wielkości otwory, w których składowano części i spokojnie zmieściłby się w nich człowiek. Wrzucił do otworu płaszcz żeby łatwiej mu było się wspinać i powoli wlazł do środka. Nie było tam dużo miejsca ale można było się ukryć przed kimś kto stałby na dole.* Tu jest dobre miejsce. *Powiedział i wyjrzał z otworu na stojącego na ziemi Bothanina.* Właź do któregoś, bo zaraz tu będą. *Zastanawiał się czy długo będzie musiał tam siedzieć i czy nie odkryją ich obecności. Chwycił pożyczony blaster i na wszelki wypadek przykrył się płaszczem.*
Offline
Podejrzewał co prawda, że zaczną oficjalnie, od rozmów i tak dalej, bo to był jego standardowy plan, jednak to wymagało tygodni, a nawet miesięcy infiltracji grupy, a oni nie mieli tyle czasu. Poprawił blaster na plecech, wyciszył wszystkie elektryczne urządzenia i zaczął się wspinać. Musiał podskoczyć, żeby dosięgnąć do otworu, jednak nie było z tym problemu. Z drugiej strony miał w środku sporo więcej miejsca. Założył urządzenie podsłuchowe na sobie, bo z jego miejsca było słychać wszystko, a na dole ktoś mógł zauważyć pluskwę. Usadowił się wygodnie i czekał na gości.
Offline
*Minuty mijały w bolesnej ciszy. A może ktoś ich wystawił i nie dojdzie do spotkania? Ale jeśli byli na tyle wytrwali, żeby poczekać jeszcze pół godziny to w końcu usłyszeli to, na co czekali. Charkot silników z trzech różnych stron. Lądowanie a potem cisza, która długo też nie trwała, bo rozległ się odgłos kroków, ciężkich buciorów najemników, którzy po chwili weszli do sali z trzech różnych stron. A więc każda grupka pochodziła z innego statku. Na razie tylko sprawdzali teren, ich szefów jeszcze nie było*
Offline
Dass FarrMroczny Jedi
*Przykrył się szczelniej płaszczem i zerknął na niewolników. Było ich trochę dużo i stwierdził, że gdyby spróbował ich zaatakować zostałoby z niego sito. Przyjrzał się dokładnie im ubiorom i broni. Rozpoznał umundurowanie jednej grupy najemników, ale nie mógł sobie przypomnieć kto nimi dowodzi. Szybko zerknął w miejsce gdzie znajdował się Kai i zaczął żałować, że nie ma komunikatora. Nie bardzo wiedział co zrobić gdy przyjdzie im się ujawnić.*
Offline
Kai dokładnie przyjrzał się mundurom, po czym wpełzł głębiej do dziury. Kilku z żołnierzy znał nawet osobiście, jednak podejrzewał, że nie byliby specjalnie zadowoleni ze spotkania. Nie pamiętał kto był ich szefem, jednak nie miało to większego znaczenia w tej chwili. Mieli się dowiedzieć co, a nie kto tu omawia. Wyregulował mikrofon. Kiedy przekonał się, że dobrze odbiera, zastanowił się ile będą musieli się tu kryć. Może całą noc? Kai był na to przygotowany, jednak bał się, że młody Jedi po prostu nie wytrzyma oczekiwania i nudy. A bothanin będzie musiał mu pomóc. Cholera, oby nie okazał się takim idiotą.
Offline
*Te przechadzki pomiędzy najemnikami trwały jeszcze trochę, ale na szczęście nie wpadli na trop tej dwójki, na razie... kto wie co będzie za dziesięć czy piętnaście minut? W każdym razie nastała już cisza, którą przerywały tylko cichsze kroki samych przedstawicieli gangsterskiego świata. Sami bossowie bardzo rzadko ze sobą rozmawiają, a jak już to w ściśle określonych i tajnych miejscach.* Panowie, witam was wszystkich na dzisiejszym zebraniu. Będzie ono krótkie, ale mam nadzieję, ze owocne Zaczął przemowę któryś z nich. Z cienia wyszedł nieznacznie jakiś starszy człowiek w eleganckim garniturze* Musimy położyć kres tej dominacji tego Qurella. Zbyt długo wtrącał się w nasze sprawy... *Przemowę przerwał jakiś inny osobnik, pozostający w cieniu. Głos miał niższy i "cięższy" od poprzedniego rozmówcy, bardziej niepokojący* On był tu od zawsze, a raczej jego grupa. Ma kontakty... jak się go pozbędziemy? *No a potem nastąpiła burzliwa wymiana zdań i opinii jak to by mogło być, przerywana kłótniami o inne szczegóły.*
Offline
Dass FarrMroczny Jedi
*Dass nie zamierzał się na razie ujawniać. Słuchał spokojnie wymiany zdań bossów i przyglądał im się dokładnie. Kilku z nich znał, a dla jednego nawet pracował. Zaczął powoli obserwować krążących po pomieszczeniu najemników szukając jakiś słabych punktów. Wiedział, że będą musieli tu siedzieć dopóki bossowie z obstawą nie wyjdą. Wczołgał się głębiej w otwór i odbezpieczył blaster.*
Offline
Kai zaczynał żałować, że jednak nie założył gdzieś podsłuchu. Miałby wtedy obraz osób zamieszanych w spisek, a nie tylko głos. Niestety nie był już w wojsku. Tam mieli dostęp do tajnych materiałów i mogli zidentyfikować osobę po jego głosie. Cóż, Qurellowi musi wystarczyć sama fonia. Dokładnie przysłuchiwał się rozmowie - chciał ją dokładnie zapamiętać. Mogła zawierać jakieś ważne informacje, potrzebne rebelii. O ile istniała.
Offline
*Dyskusja trwała, powoli przeradzając się w kłótnie. Tak bardzo ta trójka przedstawicieli swoich szefów się sprzeczała, że nie zauważyli pojawienia się na "arenie" jeszcze jednej osoby, ale Kai i Dass nie mogli go widzieć, podobnie jak pozostałych, wszyscy pozostawali w cieniu.* Dość! *Krzyknął ktoś nowy, a jego głos był twardy i mocny. Głosy umilkły, najwyraźniej wszyscy znali tego osobnika* Będziecie się tu tak kłócić w nieskończoność? Podczas gdy nasi przeciwnicy knują przeciwko waszym szefom? Czy może połączymy siły i razem przejmiemy władzę? Qurell jest słaby, zawsze nim był, stawiał na układy, nie na siłę, na dyplomację zamiast na otwartą wojnę! Zbierzmy siły i go obalmy! A jak najłatwiej wyeliminować takiego sprytnego lisa? Napuśćmy na niego wilka! *Rozległy się głosy poparcia, a ten nowy osobnik zaczął krążyć po pomieszczeniu, a jego równy krok roznosił się echem...* Tak moi drodzy, tym wilkiem jest Imperium... możemy się z nimi sprzymierzyć... świat przestępczy depcze im po palcach, nie pozwala całkowicie skupić się na wrogach. Ale jeżeli zawiążemy z nimi sojusz i pozbędziemy się naszych wrogów, to upieczemy dwie pieczenie... na jednym ogniu...
Offline