Star Wars: Ewok III - Era Imperium

Gra PBF w świecie Star Wars, rozgrywająca się w czasach Młodego Imperium.


#46 2016-02-13 22:24:37

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Pojedynek ten tylko w teorii był równy. Szybko się okazało, że przeciwnik Quinlana jest znacznie szybszy i zwinniejszy dzięki Mocy, gdyż opanował Moce Kontroli na znacznie wyższym poziomie niż Ramis. Jego umiejętności wciąż znajdowały się na poziomie padawana, zaniedbane na rzecz próby nauki Juyo, podczas gdy Inkwizytor naturalnie rozwijał swoje predyspozycje pod kątem walki. O mistrzowskim opanowaniu tak energicznego stylu jakim było Ataru nie decydowała jedynie biegłość w szermierce ale również zdolność do zwiększenia swojej szybkości i zwinności dzięki Mocy. Dopiero takie połączenie gwarantowało sukces.
Atak Quinlana spóźnił się o ułamki sekund, gdy Inkwizytor wylądował już na jednej nodze i ponownie ciął w nogi, zmuszając go do kolejnej obrony a potem wykonał kolejny przeskok. I tu nastąpiła zmiana taktyki, bo zamiast kolejnego ataku i skoku Inkwizytor natarł gradem bardzo szybkich i lekkich ataków, by zmusić Quinlana do obrony.


Inkwizytor Janarus
Strażnik
Styl Walki:
1.Ataru III
2.Jar'Kai II
Moce:
1. Moce Zmysłów II
2. Moce Kontroli IV
3. Moce Ochrony III
4. Moce Telekinezy III
5. Duszenie Mocą IV
6. Moce Przerażenia II
7. Moce Pożerania III

Offline

 

#47 2016-02-14 06:54:23

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Quinlan może i był mniej doświadczony, ale wyczuł że ma nad nim przewagę w stylu choć tamten nadrabiał to użytkowaniem samej Mocy. Byli więc niemal równi. Niemal, ale to tylko dawało mu dodatkowej motywacji. Zaczynał cieszyć się z tej walki, czerpać z niej radość z wyzwania jakim był w końcu godny przeciwnik. Zanurzył się w tej rzece Mocy, która dla niego zmieniła się w rwący potok i czerpał całymi garściami, skupiając ją na sobie i wykorzystując.
- Jedi? Jakże nie możesz się bardziej mylić. - rzekł między kolejnymi manewrami do swego przeciwnika.
W odpowiedzi na jego szybkie ataki nie odskakiwał w tył, lecz sparował te wszystkie by potem gładko przejść do kontrataku w postaci potężnego ciosu z góry, po którym nastąpiła z kolei seria szybkich pchnięć wymierzonych w inkwizytora.

Offline

 

#48 2016-02-15 17:52:35

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Fakt, Inkwizytor zdawał sobie sprawę z tego, że Quinlan nieco lepiej opanował Formę VI, lecz to nie przesądzało jeszcze o wyniku walki. On miał po swojej stronie znaczące doświadczenie (były członek Zakonu, obecnie Inkwizytor z kilkoma Jedi na sumieniu), przewagę szybkości i zwinności, no i przede wszystkim Ciemnej Strony Mocy. Ramis mógł się cieszyć z tej walki, jednak prawdziwą siłę i energię czerpał z niej Inkwizytor, który bardzo sprawnie poruszał się po jej prądach. Robił to bardzo często i z morderczą radością. Quinlan okazjonalnie, w dodatku tańczył na granicy Ciemnej Strony, co mogło go zgubić. O czym imperialny też dobrze wiedział.
- Oooo upadły. Albo "wolny duch". Świetnie, uwielbiam dawać wam lekcje!
Syknął w odpowiedzi i sprawnie odskoczył, unikając ciosu Quinlana, po czym kontratakował, kopiac przeciwnika w nogi, poprawiając atak pchnięciem Mocy. Nie był to bezpośredni atak na Ramisa (ten zostałby zablokowany przez jego Barierę) a bardziej "surowy", pchający cząsteczki powietrza. Podmuch ten miał go wytrącić z równowagi a tym samym ułatwić Inkwizytorowi zadanie kończącego ciosu.

Offline

 

#49 2016-02-15 18:55:24

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Walka którą teraz toczył dawała mu częściowo przedsmak tego, jak powinien walczyć nową formą. A teraz czuł, że przeciwnik musi się wysilać, by sprostać Quinlanowi w tym pojedynku.
- Ooo, inkwizytor. Ciekawe czego też mogę się nauczyć walcząc z tobą. - skontrował słowa tamtego głucho. Bo dla Quinlana ta walka była dodatkowym doświadczeniem, nabywanym  na bieżąco. Wykonał podwójny krok w tył chcąc uniknąć ciosu na nogi, a przeciw uderzeniu Mocy wykonał inny manewr. Wykorzystał bowiem umiejętność Absorbcji, by wchłonąć szkodliwą falę energii. Doskonale wiedział jak sobie poradzić z takim atakiem, nauczony lekcjami których się nauczył podczas burzy piaskowych na Tatooine, gdzie zmagał się z podobnymi siłami ale na znacznie większym poziomie. Tuż po tym miał zamiar doskoczyć do przeciwnika wykonując wsparty zaabsorbowaną dodatkową mocą grad cięć, skupiając się na głównie na ręce w której tamten trzymał miecz.

Offline

 

#50 2016-02-15 21:43:18

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Quinlan nie wykorzystywał w pełni zalet Ataru, które było agresywnym stylem, opartym na unikach, skokach i błyskawicznych ataków z doskoku. Nie było stylem statycznym, nadającym się do prostej obrony jak Soresu. Inkwizytor w pełni wykorzystywał potencjał tej agresywnej formy, zyskując nad Ramisem przewagę. Jego unik udał się tylko częściowo i został wytrącony z równowagi, przez co jego obrona też nie do końca zadziałała jak trzeba. Wchłoną część energii a reszta uderzyła w jego ciało, nie czyniąc mu żadnej poważniejszej szkody, jednak uniemożliwiło mu to kontratak, zaś inkwizytor ponownie natarł, atakując błyskawicznie z jego lewej strony, potem szybkie przeskoki i atak z prawej, cofniecie i atak w plecy. Janarus był po prostu szybszy i zwinniejszy od Quinlana, przez co narzucił mu tempo tego pojedynku.

Offline

 

#51 2016-02-16 10:20:52

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

- Chyba już pora na koniec lekcji. - rzekł do inkwizytora, zmieniając nagle tempo. Do tej pory zbytnio dawał się mu przyszpilać, zmuszać do defensywy. Ale pora już była najwyższa aby zmienić ten stan rzeczy. Wiedział doskonale, że to styl agresywny ale też miał jedną poważną wadę - szybko męczył. Quinlan do tej pory nie był zbyt ofensywny w przeciwieństwie do inkwizytora. Zwiększył zatem teraz swą szybkość wykorzystując zarówno pochłonięte zasoby Mocy, jak i swoje własne. A to po to by nagle gwałtownie przyspieszyć i przejąć inicjatywę. Gwałtownie skoczył w przeciwną stronę w bok gdy inkwizytor atakował w plecy, by samemu teraz doskoczyć i wykonać podwójne cięcie na udo i prawe przedramię. Potem znów przemieścił się w prawo, by znów uderzyć mierząc w głowę i znów rękę podczas ruchu w lewo. Zaczął naciskać, wykorzystując to że jest młodszy a co za tym też idzie zręczniejszy.

Offline

 

#52 2016-02-16 15:29:47

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

- Lekcja się dopiero zaczyna
Odpowiedział Inkwizytor pewnym siebie głosem.
Quinlan przeszedł do natarcia, zwiększając swoją szybkość i zwinność, jednak nie był w stanie zrównać się pod tym względem ze swoim przeciwnikiem. Ramis znał tylko podstawy tej techniki, jego zapasy energii nie odgrywały tutaj żadnej roli, gdyż nie potrafił ich właściwie wykorzystać. Przeszedł do obrony, gładko sparował jego ataki na udo, zaś ataku na przedramię po prostu uniknął, wykonując zgrabny odskok w bok. Kolejną serię ataków znowu sparował, po czym gładko wywinął się z pułapki. Zbliżyli się do ściany, co wykorzystał Inkwizytor odbijając się od niej nogą, by teraz samemu przejść do gwałtownego kontrataku. Ramis został zasypany przez Rój Ostrzy, a jego przeciwnik wykorzystał całą swoja przewagę szybkości i zwinności. Ciosy jego czerwonego miecza zlały się w jedną smugę, przyszpilając wyraźnie wolniejszego miralukanina.


Moce Kontroli Quinlana pozostaja na I poziomie (podstawy znajomości) zaś Inkwizytor posługuje się nimi na niemal mistrzowskim poziomie (IV). Znacząca przewaga pozostaje po stronie Inkwizytora i Quinlan nie jest w stanie dotrzymać mu kroku.

Offline

 

#53 2016-02-16 19:40:21

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Quinlan nie zamierzał dać przeciwnikowi zbyt dużo szans na wygraną. Ale jak najbardziej zamierzał wykorzystać wszystko co mógł, włącznie z walczącymi w pobliżu. Dlatego też zaczął wykonując kolejne skoki i manewry przemieszczać się tak, by wejść w linię ognia między walczącymi grupami. Obaj skakali wokół siebie niczym rozwścieczone bestie, ale też nie mogli jednocześnie kontrolować i uważać na okolice. A Quinlan chciał, by inkwizytor zaczął być wystawiany na ogień Sojuszu, gdy samemu krył swoje plecy częściowo przed atakującymi kolejnymi fragmentami otoczenia - kolumnami, gruzem. Swoje moce kontroli wykorzystywał mniej, w przeciwieństwie do przeciwnika. Chciał go tym samym zmęczyć dlatego przeszedł niespodziewanie na Djem So i z parowania ataków nagle wykonał potężny cios wzmacniając swoją siłę. Tuż po tym zaś znów wrócił do Ataru skacząc znów w bok i tnąc z rozmachu od dołu. Liczył na zaskoczenie przeciwnika nagłą zmianą stylów.

Offline

 

#54 2016-02-16 20:09:29

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Inkwizytor przejrzał jego zamiary, które były oczywiste dla kogoś, kto miał za sobą dziesiątki bitew. Uśmiechnął się tylko pod nosem i dał się wmanewrować w tą "pułapkę" wiedząc jedno - dla Mando nie ważne Jedi, Sith czy Inkwizycja. Nienawidzili wszystkich po równo. Tak więc gdy zaczęli zbliżać się ku walczącym w ich kierunku posypały się pociski blasterowe. Nie tylko ku inkwizytorowi ale też i ku Quinlanowi, co dekoncentrowało ich obu. Żołnierze Sojuszu zaś pochłonięci byli utrzymywaniem przy życiu ambasadora i niewielu zostało ich już na polu bitwy.
Janarus w końcu zasłonił się też przed atakami z broni blasterowej i kontynuował swoją walkę przeciwko Quinlanowi. Wtedy nagle Ramis zmienił swój styl walki, chcąc zaatakować bardziej agresywnie. Było to ryzykowne zagranie w trakcie walki, gdyż wybijało nieco z rytmu. W jego układ kroków wkradł się drobny błąd i to wykorzystał Janarus, który po raz kolejny wyminął atak Ramisa (choć tym razem poszło mu gorzej i zmęczenie zaczęło dawać mu się we znaki) i przypuścił nagły kontratak celując w nogi. Cios był szybki i lekki, trafiając miralukanina w ścięgna, przecinając je.
- Zbyt wolno jedi
Sapnął Janarus, który musiał w końcu zwolnić, by złapać oddech. W tej chwili wystarczyłoby zadać decydujący cios, jednak Inkwizytor nie zaryzykował i nie wystawił się na nagły kontratak, jak to czasem bywało. Nie wziął kończącego zamachu, co mógłby wykorzystać Ramis i głupio przebić go mieczem na wylot. Zamiast tego usunął się w bok, by być bezpiecznym od ognia blasterowego i czekał na reakcję Quinlana.

Offline

 

#55 2016-02-16 20:31:08

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Oberwał, choć była to cena za to, że tamten już zaczyna tracić oddech, zaczyna słabnąć ciągle napierając i wykorzystując w pełni swe możliwości stylu Ataru. Ale też wiedział, że z ranną nogą długo nie powalczy.
- Słabniesz staruszku. - rzekł w odpowiedzi na sapanie tamtego. Musiał zatem sięgnąć po coś, czego tamten może się jednak nie spodziewać, co może go zaskoczyć. Stanąwszy znów w pozycji do Djem So zaatakował... ale serią "dzikich" ataków stylu Juyo, chcąc przełamać obronę inkwizytora... głowa, ramiona, korpus, dłonie stały się celem ciosów. Wypełnił się mocą, odcinając się od bólu, zwiększając swą wytrzymałość. Uwolnił się od ograniczeń, że może to przegrać. W tej chwili liczyła się tylko walka i pasja z jaką się toczyła tu i teraz. Tej techniki - "Okrucieństwa Vornskra" się pierwszej uczył i póki co najlepiej mu wychodziła. Do reszty potrzebował więcej czasu, treningów. Tuż po tym ataku odskoczył w bok ku kolumnie, chcąc mieć osłonę przed ostrzałem i stając w pozycji Ataru.

Offline

 

#56 2016-02-16 21:20:44

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Quinlan był częściowo unieruchomiony, z niesprawną nogą nie mógł stanąć wystarczająco pewnie, by przeprowadzić serię ataków. No i ból nogi dawał też o sobie znać. Rany po mieczu świetlnym może i były "eleganckie", gdyż nie zostawiały śladów krwi, jednak w miejscu przecięcia pojawiały się bardzo piekące poparzenia II i III stopnia.
Desperacki atak Ramisa spotkał się pogardliwą odpowiedzią Inkwizytora, który po prostu cofnął się kilka kroków do tyłu i użył telekinezy, by podnieść kilka kamieni, które cisnął w kierunku miralukanina.
- Wy jedi nie wiecie kiedy przegrywacie. I co to ma być? Juyo? Żałosne, nawet nie potrafisz zadać prawdziwego ciosu
Janarus kpił sobie z niego, by jeszcze bardziej sprowokować Quinlana. Juyo było bramą wiodącą ku Ciemnej stroni i skoro znał jakieś tam podstawy tego stylu, to może uda mu się go przeciągnąć. Jednak po chwili znudził się tą zabawą, gdy po raz kolejny odskoczył przed kalekim, ledwo poruszającym się miralukaninem.Podnosząc telekinetycznie kilka fragmentów gruzu powalił Quinlana na ziemię, nabijając mu kilka guzów.
- Pora to zakończyć
Mruknął inkwizytor. Nim jednak zdążył wprowadzić swój plan w życie upomniało się o niego otoczenie. Najemnicy i piraci, którzy do tej pory odwracali uwagę Mando zostali rozgromieni i w tej chwili resztka obrońców, z czterema komandosami w ciężkich pancerzach na czele ruszyło na odsiecz Quinlanowi, zmuszając Inkwizytora do odwrotu, nim ten zdążył dokończyć swoje dzieło. Pełen frustracji wrzask wyrwał mu się z gardła, gdy musiał pospiesznie się wycofać, gdyż nie miał on szans z bandą uzbrojonych po zęby Mando.
Do rannego Ramisa dobiegło dwóch ledwo trzymających się na nogach żołnierzy Sojuszu.
- Nic ci nie jest? Stary ,czemu nie mówiłeś, że jesteś jedi? To było odjazdowe!
Wypalił do niego jeden z nich. Quinlan na pewno go kojarzył, gdyż razem pełnili służbę w ochronie ambasadora. Wraz ze swoim towarzyszem ostrożnie otrzepali miralukanina z gruzu i kurzu a potem podnieśli go, uważając na jego chorą nogę.
Chwilę później zjawiło się czterech komandosów w ciężkich pancerzach, których być może Quinlan skojarzy. To ich wcześniej wyczuwał na górnych piętrach wieży.
- Teren zabezpieczony. Mamy go ścigać?
- Nie. Zabije was na miejscu. I pewnie by nas też zabił gdyby nie ten jetii

Odpowiedział Fenn Shysa, który zjawił się pośród nich. Jego pancerz nosił ślady po niedawnej walce, był zakurzony i osmalony w wielu miejscach. Przywódca Mandalorian nie ucieka przed walką.
- Dzięki. Ale nie przyzwyczajaj się. Schowaj swoją latareczkę bo jeszcze któremuś z moich ludzi przyjdzie do głowy by odebrać nagrodę za twoją głowę. Nie darzymy jedi sympatią. A teraz koniec gadki szmatki, to nie koniec. Musimy się stąd wydostać.


Quinal ma przecięte ścięgna prawej nogi, co znacząco utrudnia mu poruszanie i nie może stać prosto. Nie mógłby kontynuować walki, zwłaszcza używając tak wymagającego fizycznie stylu jakim jest Juyo, którego de facto, gdyż Karta Atutów jest w tej sytuacji wiążąca. Dlatego ta walka skończyła się tak szybko. Mimo wszystko dziękuję za dobrą grę, przez całą sesję i przyznaję dwa Punkty Atutów za całokształt. W tej chwili Quinlan jest wyłączony z działań wojennych, co najwyzej może wspierać kogoś barierą Mocy.

Offline

 

#57 2016-02-16 22:41:35

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

- Do następnego razu. - mruknął pod nosem za uciekającym inkwizytorem. Wiedział że przegrał i to go mimo wszystko bolało. Ale przynajmniej zrobił swoje. Spojrzał na okolicę i wyłączył po chwili miecz, który powędrował do mocowania na pasie. Przywołał mocą swój blaster, który na nowo od tej chwili miał stanowić jego główną broń.
- Każdy toczy swoje walki i nie ucieka od nich. To jedno chyba tylko nas łączy. - odpowiedział do mandalorianina, obrócił się do czwórki komandosów i uśmiechnął się lekko w ich kierunku. - Wynosimy się stąd zatem, wątpię abym znów dziś stoczył tak zaciętą walkę z tym inkwizytorem.
Ruszył razem z resztą w kierunku punktu ewakuacyjnego, którym było zapewne lądowisko. Przy okazji dał też znać Artoosix, by przesłał wiadomość Devii aby kierowała się w to samo miejsce co i oni. Wedle wskazówek prowadzącego ich przewodnika. Po powrocie na "Obrońcę" czekało go trochę czasu spędzenia na wyleczeniu rany, a potem jeszcze więcej na treningu.

Offline

 

#58 2016-02-17 20:33:23

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Żołnierze Sojuszu podtrzymywali rannego Quinlana i poprowadzili go ku wyjścia z holu, gdzie za prowizoryczną barykadą wciąż ukrywało się kilku Mando i pozostałych członków ochrony. Był tam też major Bradon, którego opatrywała jakaś Mandalorianka w hełmie. Niedaleko nich leżał ambasador Korinus. Jego ubranie było przypalone a w okolicy klatki piersiowej miał sporą wyrwę w ciele. Nikt by tego nie przeżył.
Major nic nie mówił, tylko patrzył zawzięcie na spoczywające niedaleko niego ciało. Ogarnęło go poczucie winy oraz porażki, ale nie poddawał się temu, bo wiedział, że to jeszcze nie koniec.
Niedaleko nich Mand'alor rozmawiał z czwórką komandosów w ciężkich pancerzach. Po chwili dołączył do nich Kal Skirata.
- Co tak długo Dha Werda?
- Akcja na dole była tylko odwróceniem uwagi. Mała grupka szpiegów przedostała się do sekcji technicznej. Próbowali skraść wszystkie informacje o Projekcie Twierdza.
- Domyślam się, ze im się nie udało ner vod.
- Nie. Ale skorzystali z okazji i spróbowali nauczyć się latać. Nie udało im się.
- Doskonale. Plany zabezpieczone?
- Tak.
- Co robimy Fenn? Na zewnątrz jest ich jeszcze całkiem sporo. Dha Werda, dacie radę się przebić?
- My tak. Wy nie. Sugerowałbym zaczekać na wsparcie.
- Przybyło?
- Tak. Oddziały Fibala rozlokowały się w mieście. Przebijają się do nas. PCD 10 minut.

Mandosi przerwali na chwilę rozmowę, gdy w pobliżu przeszli żołnierze z Quinlanem. Po chwili podjęli rozmowę tym razem dużo ciszej, choć wyczulone zmysły miralukanina wyłapią co nieco z ich rozmowy.
- Co z tym jetii?
- Co ma być?
- Nie udawał głupiego Fenn. Dobrze wiesz o co mi chodzi. On nie może tutaj zostać.
- Uratował nam życie. Co z tego, że to jetii. Kal, z nas wszystkich ty to powinieneś najlepiej rozumieć. Współpracowałeś z nimi.
- Fierfek Fenn! Nie o mnie chodzi a o resztę. Gdy Farr się tutaj zjawi to zażąda jego głowy. Jego klan złożył przysięgę, że wybije wszystkich jedi jakich spotka.
- Wy znowu o tym. To się działo 700 lat temu na stary kubeł Mandalora!
- Są rzeczy o których się nie zapomina. Jedi wybili ich prawie do nogi. Podobnie ma się z połową innych klanów. Mówiłem ci o tym. Stara nienawiść nie rdzewieje...
- Taa... ale dzięki Jango to maja trochę z tym problem, co?
- Taa... nasz "kochany" Mand'alor zemścił się za nas wszystkich

Grupka Mando spojrzała jeszcze raz w kierunku Quinlana, którego usadowiono przy jednej z barykad, niedaleko nieobecnego duchem majora. Pozostała garstka jego ludzi strzegła głównego wejścia, wyglądając czasem na zewnątrz. Sam hol wyglądał jak pobojowisko. Posadzka była podziurawiona od ognia blasterowego i granatów, ściany i sufit w ruinie, wszędzie leżały zmasakrowane ciała a odór przypalonego mięsa unosił się w powietrzu, drażniąc nozdrza. Osoby o słabszych żołądkach (czyli ludzie z ochrony ambasadora) co jakiś czas wymiotowali na ziemię.
Mando, choć wyglądali na nieporuszonych i zdyscyplinowanych, też byli poruszeni tym co widzieli. Wielu w ciszy opłakiwało poległych przyjaciół, innych napędzała żądza zemsty. Kilka nienawistnych spojrzeń utkwiło również w Quinlanie. Wiązało się to ze starymi ranami, które wciąż jątrzyły się w sercach czystej krwi Mandalorian. Atmosfera była więc bardzo napięta.
Do wypoczywającego Quinlana podjechał jego droid astromechaniczny, który smutnym tonem oświadczył mu, że nie jest w stanie skontaktować się z droidem Devii. Wysiadła sieć holonetowa i wszelkie rozmowy były niemożliwe.

Offline

 

#59 2016-02-17 22:08:37

 Quinlan Ramis

Niezależny

Zarejestrowany: 2015-12-28

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

Przysłuchiwał się rozmowie mandalorian toczonej na jego temat. Nie dziwił się zbytnio ich podejściu do jedi, biorąc pod uwage historię i wydarzenia z przeszłości. Ale trzymać tak długo uraz to była gruba przesada. Quinlan jednak wiedział, że mimo wszystko to honorowi wojownicy. Można by to było zatem wykorzystać gdyby sytuacja się pogorszyła.
Ambasador nie żył, zatem nie udało się im wykonać ich zadania ochrony mu życia. Choć nie można im było odmówić tego, że nie próbowali wypełnić swej powinności.
- Co dalej majorze? Wy zapewne wyjdziecie z tego, ale ze mną będziecie mieli problemy. Biorąc pod uwagę miny i spojrzenia mandalorian nie wróży to nic dobrego, mimo mej pomocy. - odezwał się do Brandona. Dodatkowa wiadomość, że łącza padły wcale nie polepszał ich sytuacji. Brak informacji od Devii był niepokojący i martwił Quinlana, który miał tylko nadzieję, że dziewczyna nie naraża się zbytnio i nic jej nie jest.

Offline

 

#60 2016-02-17 22:37:33

Moc

Admin - MG

7624051
Zarejestrowany: 2010-02-21

Re: [Keldabe] Wieża MandalMotors

W przypadku Mandalorian niechęć do jedi była "hodowana" od tysięcy lat, przy okazji każdego mniejszego czy większego konfliktu z Republiką, a było ich dziesiatki, jeśli nie setki, począwszy od na prawdę wielkich konfliktów, takich jak Wojny Mandaloriańskie, Wielka Wojna Galaktyczna czy Nowe Wojny Sithów, a skończywszy na małych starciach, dotyczących jakichś układów czy pojedynczych planet. Najbardziej bolesna była wojna sprzed 700 lat, kiedy to Republika wraz z Zakonem (którzy w końcu wyciągnęli wnioski ze swoich błędów) przeprowadziła wojnę uprzedzającą, kompletnie niszcząc rosnące w siłę państwo Mandalorian. Doprowadziło to do niemal całkowitego zniszczenia powierzchni kilku planet (Mandalore do tej pory nie odrodziło się w pełni) w wyniku bombardowań orbitalnych, wybicia w pień wielu starożytnych klanów, zas pozostałe bardzo ucierpiały i przez dziesiątki lat znajdowały się na krawędzi zagłady. Zaś nad planetą władze przejęły pacyfistyczne frakcje pod patronatem Republiki. Do tego dochodziła sytuacja sprzed kilkunastu lat, kiedy to Zakon dał się wciągnąć w wojnę domową Mando, mordując dziesiątki najlepszych wojowników spośród tradycjonalistów, wyręczając w ten sposób Straż Śmierci, zaś sam Jango Fett trafił do niewoli.  Takie rany nie zabliźniają się łatwo, zwłaszcza w tak dumnym i aroganckim społeczeństwie jak Mandalorianie. Galaktyka mogła o tym zapomnieć, Jedi mogli tego nie pamiętać, ale Mando trzymali w sercach urazę do Zakonu. Co zaś tyczyło się Jango to on zemścił się na Zakonie za wszystkie krzywdy. W końcu klony które wymordowały jedi były oparte na jego materiale genetycznym a o ich sekretnym przeznaczeniu prawdopodobnie wiedział.
Major spojrzał na Quinlana nieco nieobecnym i przybitym wzrokiem.
- To czy wyjdziemy z tego to nie jest takie oczywiste. Nie mam łączności z Gwiazda Istaru, Sojusz nie wie o tym co się tutaj stało i cholera wie co dalej z paktem z Mando. Pozostaje siedzieć i czekać. Ty również tak zrób. Jeśli będą chcieli nas zabić to i takto zrobią
Spojrzał nieufnie w stronę Mandalora, który wydawał rozkazy swoim ludziom. Zabezpieczali wszystkie wejścia i wyjścia, wyraźnie szykując się na kolejny atak. Być może nadejdzie a być może przybędzie odsiecz.

Offline

 
PBF Guild

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.022 seconds, 7 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora