<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Star Wars: Ewok III - Era Imperium</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl</link>
<description> Star Wars: Ewok III - Era Imperium</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45454#p45454</link>
<guid isPermaLink="false">45454@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Czas spędzony na rehabilitacji i dochodzeniu do zdrowia nie był czasem zmarnowanym. Quinlan miał okazję by dokładnie przeanalizować swoje błędy i niedociągnięcia podczas walki z inkwizytorem, a głównym było pokazanie mu swej &quot;znajomości&quot; Juyo. Nie wiedział czy w przyszłości spotka znów jego lub jego podobnym, ale postanowił nie używać tego stylu, póki naprawdę go nie opanuje na równi z kontrolą mocy.<br />Medytacje na przemian z analizą &quot;widoku&quot; holograficznym Juyo, który wyświetlał astromech pozwalał mu dobre wykorzystanie szpitalnego &quot;bezruchu&quot;. Gdy więc w końcu wyszedł, nie tracił czasu lecz zabrał się za ćwiczenia mające podnieść jego formę i umiejętności. <br />Kontrolowanie przepływu mocy, utrzymywanie długi czas tej samej trudnej pozycji, lewitacja dużej ilości przedmiotów w różnych punktach i wielkości, w końcu ćwiczenia stylu, który tak różnił się od znanych mu do tej pory. I wymagał większego zaangażowania sił, koncentracji oraz... zbliżenia się do ciemnej strony poprzez czerpanie radości z walki. Może nie było to pochwalane tutaj, ale nie miał zamiaru zrezygnować z okazji do zyskania przewagi nad przeciwnikami. A jeśli nie będą go tutaj chcieli to cóż, zawsze może odlecieć, by na jakiejś w miarę spokojnej planecie dalej szkolić swoje umiejętności. Może nawet wróciłby na Belsavis, gdzie zdobył swój miecz.]]></description>
<pubDate>Sobota 7 Maj</pubDate>
<comments>Sobota 7 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45453#p45453</link>
<guid isPermaLink="false">45453@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Mijały kolejne dni, tygodnie na nudnej pracy patrolowej. Sprawdzaniu systemu, kontrolowaniu podejść do planety. Tourville całkowicie wykorzystywał powierzoną mu władzę, utrzymując rotacje patroli myśliwców w rejonach bliskich planety, a w dalszych ulokowawszy parę zamaskowanych wśród wraków jednostek zwiadowczych oraz sond. Nic co by tutaj nagle się pojawiło nie miało prawa dokonać tego bez jego wiedzy. Podobnie było ze statkami, które pod imperialnymi barwami wlatywały i wylatywały z systemu. Musiały posiadać wcześniejszy wpis do rejestru lotów i dostarczony do Tourville. W innym przypadku dochodziło do gwałtownej i szybkiej reakcji przejęcia niepożądanego gościa od uszkodzenia jego napędu począwszy a na abordażu skończywszy. Takie rozkazy mogły się nie podobać kapitanom statków, ale musieli się im podporządkować choć po cichu złorzeczyli takim wytycznym. <br /><br />Monotonia została tylko raz przerwana w ciągu kolejnego miesiąca. Czujniki sond wykryły pojawienie się jednostki, której nie było w rozkładzie. Ogłoszony przez Tourville'a alarm uruchomił protokoły reakcyjne, zaś w przestrzeń wystrzeliła z hangarów dodatkowa eskadra myśliwska by wesprzeć lecącą już tam dyżurną parę. Pechowcem, na którego zwalił się nagle niespodziewany komitet powitalny był lekki frachtowiec typu YT-1250. Jego załoga nie zdążyła w porę zareagować i szybko też w po gwałtownym ostrzale silników utraciła szansę na ucieczkę. Przesłuchani okazali się być ciekawskimi osobnikami, szukającymi mało uczęszczanych i zagubionych planet, skąd planowali zdobyć trochę łupów. Tym razem ich ciekawość zaprowadziła ich wprost do imperialnych cel. Sam statek zaś powiększył flotę Tourville'a, który postanowił go zachować by móc go w przyszłości wykorzystać, jeśli by się nadarzyła okazja zrobienia czegoś pod przykrywką - jak na przykład przewiezienia grupy żołnierzy lub przejęcia ładunku jako fałszywi przemytnicy. <br /><br />Tymczasem na powierzchni dalej trwały pracę i trudno było określić kiedy przejdą do kolejnej fazy, w której nie wymagano by od Tourville'a tylko pilnowania systemu. Oczywiście był to dla niego wielki honor i zaszczyt uczestniczyć w tej operacji, ale przecież nie mógł tutaj tkwić w nieskończoność. Miał swoje ambicje, które mimo aktualnego zadania mogły się ziścić tylko podczas działania na trasach kosmicznych, w walce. Pozostawało mu póki co cierpliwe czekanie.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 6 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 6 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45452#p45452</link>
<guid isPermaLink="false">45452@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>- Ja też, choć nastały niespokojne czasy.</strong> - poczekał, aż on i jego rozmówca przetrawią wypowiedziane słowa. <strong><em>- Mówi się trudno. Mam co jeść, a wody na kubek caffu mi raczej nie braknie. Zatem &quot;do usłyszenia&quot;. </em></strong> - poczekał, aż usłyszy słowa pożegnania i się rozłączył. Rozmowa została zakończona, oparł plecy mocno, aż poczuł opór ze strony oparcia fotela i rozpłaszczył się wygodnie. <br /><strong><em>- Mój metalowy towarzyszu monitoruj odczyty ze skanerów. Jeśli by ktoś się do nas zbliżał, to mnie wezwij lub obudź. Będę w swojej kajucie.</em></strong> - wstał i zabrał ze sobą datapad. Ulokował się w kuchni i otworzył jedną z zakupionych żelaznych racji - niezbyt dobrego posiłku, aczkolwiek pożywnego i trwałego. Dotarł do swojego wyra i tam dokończył lekturę. Lot nie trwał długo, więc i odpoczynku też za wiele nie użyczył. Mając nieokreśloną z góry ilość &quot;wolnego&quot;, mógł zregenerować siły witalne. Nie był pewien, co go czeka. Sen nie nadszedł szybko, ale jednak. Poddał mu się, nie walcząc o kolejne bezsensowne ruchy powiek.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 6 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 6 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45451#p45451</link>
<guid isPermaLink="false">45451@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[-<em>Mam nadzieję, że nie będzie trzeba testować nowych nabytków-</em> odparł Sarhin lekko się uśmiechając. Jak na razie to nie miał nawet pewności, że znajdzie jakieś zlecenie, lecz posiadał plan, który w takiej sytuacji będzie chciał wprowadzić go w życie. Ale to dopiero plany na najbliższą przyszłość. A teraz trzeba się martwić teraźniejszością.<br /><em>-Trochę pan sobie poczeka, bo w parę minut tego nie załatwię-</em> uświadomił Catera. Nie chciał potem wysłuchiwać pretensji, że za długo i tym podobnych.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 6 Maj</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 6 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45450#p45450</link>
<guid isPermaLink="false">45450@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[To było dobre i celne pytanie, na które w obecnej chwili, nie bardzo miał ochotę odpowiadać. Ciężko było przyznać się do braku kredytów, ale nie miał nic do stracenia. Zawahał się jeszcze, nim wydobył z siebie słowa prawdy.<br /><strong><em>- Niestety nie. Mój skromny budżet naciągnołem do granic możliwości i nie pozwala mi on na taki luksus, jak opłacenie lądowiska. Poczyniłem stosowne przygotowania do naszego zadania nieco doposażając statek w to i owo. Do tego doszedł zakup prowiantu i paliwa. Żeby zarobić, trzeba najpierw wydać. Poczekam i ewentualnie odpocznę na orbicie. Nie smarujesz - nie lecisz.</em></strong> - zakończył swój wywód popularnym powiedzonkiem mechaników.]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45449#p45449</link>
<guid isPermaLink="false">45449@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Ruch w okolicy księżyca był bardzo duży. Co chwila pojawiały się i znikały w nadprzestrzeni kolejne jednostki.<br /><em>-Prześledź odczyty ze skanerów w poszukiwaniu jednostek typu YV-330. Wątpię, aby było ich dużo- </em>staruszek zwrócił się do załoganta przy stanowisku obsługi skanerów. Ten w odpowiedzi skinął głową i zajął się powierzonym mu zadaniem.<br />Kovers oparł się wygodnie na fotelu, mając świadomość, że chwilę to potrwa. Nagle usłyszał sygnał komunikatora. Sprawdził kto dzwoni i rozpoznając numer dzwoniącego, lekko się uśmiechnął. Potwierdził przyjęcie połączenia i wysłuchał powitania Durosa.<br />-<em>Witam. Tak przybyliśmy. Teraz udamy się na powierzchnię planety. A pan nie ląduje?</em><br />Sarhin domyślił się, że jego rozmówca jest niedaleko. Gdyby było inaczej komunikator nie złapałby zasięgu. Domysły te potwierdził raport podoficera, który zameldował o obecności tylko jednej jednostki YV-330 i to blisko nich.]]></description>
<pubDate>Czwartek 5 Maj</pubDate>
<comments>Czwartek 5 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45448#p45448</link>
<guid isPermaLink="false">45448@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dla czytelnika tekst pisany, pisany na jakimkolwiek nośniku, jest jak narkotyk dla uzależnionego lub alkohol dla alkoholika. Cater przerzucał wirtualną kartkę za kartką, gdy skończył lub uznał, że tekst nie powiększy jego wiedzy, poprzez ruch palca w powietrzu z prawej na lewą stronę. Powoli zbliżał się do końca, lecz ze stanu pełnego skupienia wyrwały go piski astromecha. Spojrzał nań, jak na fatamorganę rozpływającą się nad pustynią i powrócił do tekstu. Piski zamiast ucichnąć, tylko się wzmogły. Ayto widocznie miał mu coś do powiedzenia. Podszedł do konsoli i poczekał, aż droid się podepnie do gniazda. Po krótkiej chwili pojawił się tekst: <strong><em>- Spójrz na sensory dalekiego zasięgu.</em></strong> - zrobił to, co odczytał. Nie wiedział dalej, o co chodzi tej maszynie. Począł analizować ruchy wszystkich jednostek. Arthree odseparował duże jednoski od małych, oznaczając je dwoma róznymi kolorami. Dalej mu to nic nie mówiło.&nbsp; Czekał na kolejną podpowiedź, lecz ta nie nadeszła. Nagle mu się przypomniało, że na kogoś czekał. Dokonał kolejnych selekcji wyłaniając jednostki zbliżone do wojskowych po emisji z silników. Mając pewne przypuszczenia, włączył komunikator i wybrał numer, który otrzymał od pewnego, starszego jegomościa. Czekał w niepewności na połączenie lub chociaż sygnał, że nie ma odbiorcy w zasięgu, aż usłyszał głos &quot;z drugiej strony&quot; comlinku. <br /><strong><em>- Witam Panie Kapitanie. Widzę, że już przybyliście. </em></strong>]]></description>
<pubDate>Âroda 4 Maj</pubDate>
<comments>Âroda 4 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45447#p45447</link>
<guid isPermaLink="false">45447@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Cztery godziny to całkiem sporo czasu. Oczywiście w zależności od tego, czy ktoś ma dużo zajęć, czy też snuje się bez celu, przeżarty nudą. Większość załogi nie miała zbyt wiele do roboty, więc siedziała w swoich kajutach i zajmowała się swoimi sprawami. Na stanowiskach pozostał jedynie niezbędny personel, który też nie mógł narzekać na nadmiar pracy.<br />Po skoku w nadprzestrzeń Sarhin patrzył przez iluminator na świetliste pasy. Na jego twarzy można było dostrzec widoczne oznaki zamyślenia. Podparty majestatycznie podbródek dodatkowo zwiększał powagę tej pozycji. Obsługa mostka nie niepokoiła dowódcy, nie mając po prostu wystarczająco ważnego powodu, aby wyrywać go z zamyśleń. Nie doznali żadnych uszkodzeń, bo do bitwy nie doszło, więc staruszkowi nikt nie przeszkadzał. Dopiero po paru minutach zatopione w rozmyślaniach ciało, drgnęło. Kovers powoli się wyprostował i przeniósł wzrok z widoku za iluminatorem, na pierwszego oficera.<br /><em>-Mirvt. Przejmujesz okręt.<br />-Tak jest-</em> twi'lek stanął na baczność, lecz jego twarz była radosna i pełna spokoju. Nie musiał sztywno salutować, bo &quot;Zwiastun Pogromu&quot; to nie jednostka wojskowa. Ale robił to, aby wyrazić szacunek dla dowódcy.<br />Sarhin widząc to nie mógł nie odwzajemnić się lekkim uśmiechem, chociaż do radości sporo mu brakowało. Optymizm jest fajny, lecz najlepiej chłodno oceniać sytuacje i dalsze posunięcia.<br />Staruszek na razie udał się na spoczynek. Do swojej kajuty nie miał daleko. Zaledwie parę kroków. Zazwyczaj na większych okrętach pomieszczenia dla dowódców znajdują się blisko mostka po to, aby w razie nagłej sytuacji mogli się na nim jak najszybciej znaleźć.<br />Staruszek wszedł do kajuty i zamknął za sobą drzwi. Niewielkie pomieszczenie było wyposażone iście po spartańsku. Na cały asortyment składało się łóżko, szafa, biurko i mała szafka nad nim, oraz krzesło. Byłemu admirałowi to jednak nie przeszkadzało. Odłożył na blat biurka cyfronotes, komunikator i pas z kaburą. Blaster jednak położył na ziemi tuż obok łóżka. Ostrożności nigdy za wiele, a im bliżej siebie ma się broń, tym pewniej się człowiek czuje.<br />Sen przyszedł szybko, do czego przyczyniło się zmęczenie. Niecałe cztery godziny snu nie są pełnoprawną, zalecaną dawką odpoczynku, ale to zawsze coś. A zwłaszcza, gdy jest to sen spokojny i na wygodnym łóżku. Dlatego po obudzeniu się równo pięć minut przed wyjściem okrętu z nadprzestrzeni, Kovers czuł się wypoczęty i pełny energii. Oczywiście na tyle, na ile pozwala na to czterogodzinny wypoczynek. Staruszek szybko się ubrał, wyekwipował i biorąc w rękę swoją rzeźbioną laskę, ruszył w stronę mostka. Cała obsługa już tam była, czekając na dowódcę. Mirvt ponownie stanął na baczność i zasalutował.<br /><em>-Za cztery minuty wyjdziemy z nadprzestrzeni-</em> był to oczywisty meldunek i jedyny, który padł z ust pierwszego oficera. Więcej wieści do przekazania nie było i dlatego twi'lek rozluźnił widząc potwierdzające kiwnięcie głową staruszka.<br />Sarhin zbliżył się i usiadł na fotelu kapitańskim. Znów wpatrzył się w świetliste pasy za iluminatorem. Ponownie wpadł w zamyślenia, z których wyrwał go sygnał alarmowy i głos jednego z załogantów.<br />-<em>Wychodzimy za 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1...</em><br />Okrętem lekko szarpnęło, kiedy wytracał prędkość. Jasne smugi światła zostały zastąpione przez setki świetlistych punkcików i widok jednego z księżycy Nal Hutta. Tego, który był ich celem. Nar Shaddaa. W oczy Koversa natychmiast rzuciła się wielka ilość statków, frachtowców i transportowców kierująca się lub odlatująca od księżyca.]]></description>
<pubDate>Âroda 4 Maj</pubDate>
<comments>Âroda 4 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45446#p45446</link>
<guid isPermaLink="false">45446@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Lot nie trwał długo, przynajmniej nie tyle, by zdążyć z tym, co chciał zrobić. Sen zajął mu zdecydowanie zbyt wiele czasu, a resztę spędził na ogarnięcie się i doprowadzenie do stanu najwyższej gotowości. Usiadł wygodnie w fotelu, za sterami, czekając, aż licznik dobije do zera i pchnął drążek w górę , wyrywając statek z nadprzestrzeni. <br />Sprawdził odczyty ze skanerów na potwierdzenie tego, co przedstawiały mu oczy. Wzmożony ruch kosmiczny na planetę i z niej był imponujący. Złapał za stery i zaczął manewrować na niskiej prędkości między innymi obiektami w przestrzeni. Chciał się odłączyć z ustalonej przestrzeni ruchu komunikacyjnego. Skierował swoją jednostkę na obrzeża systemu, obok olbrzymich frachtowców, czekających nie wiadomo na co. Wyhamowując silniki, zatrzymał w bezruchu swój &quot;Grot&quot;, oczekując na swego nowego pracodawcę. Aby nie marnować czasu, otworzył w datapadzie najnowszy numer miesięcznika branżowego &quot;Mechanik&quot;. Nazwa czasopisma nie miała polotu, ale Caterowi chodziło o treść zawartą w środku.]]></description>
<pubDate>Wtorek 3 Maj</pubDate>
<comments>Wtorek 3 Maj</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45445#p45445</link>
<guid isPermaLink="false">45445@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nar Shaddaa - orbitujący wokół planety Nal Hutta księżyc Przemytników powszechnie uważane jest za nieoficjalną stolicę przestępczego świata Galaktyki. Każda znacząca organizacja przestępcza ma tutaj swoją siedzibę, z kolei wiele pirackich band przybywa tutaj by sprzedać swój łup, zaś handlarze niewolników dokonują tutaj swoich największych transakcji. <br />Całą powierzchnię księżyca pokrywa jedno wielkie miasto najeżone wieżowcami. Pomiędzy nimi zaś znajdują się wielkie porty kosmiczne, mogące pomieścić setki, jeśli nie tysiące przeróżnych statków. Niemal wszystkie porty należą oczywiście do Kartelu Huttów, który pobiera odpowiednie opłaty za korzystanie z ich hangarów i doków. <br />Nie inaczej było w przypadku Wielkiego Portu Północnego (niezbyt oryginalna nazwa. Huttowie w tych sprawach nie wykazują się zbytnią fantazją), zajmującego powierzchnię kilkunastu kilometrów kwadratowych. I to tylko jednego poziomu, a takich jest kilkanaście. Gdyby zliczyć całość to mogłoby się okazać, że sam port ma powierzchnię małego miasta znajdującego się na jakieś średniozaawansowanej planecie. <br />W porcie tym znaleźć można wszystko - hangary dla frachtowców, doki dla większych statków czy okrętów, doki przeładunkowe, magazyny, kantyny, burdele, sklepy, siedziby grup najemniczych. Port był w zasadzie mniejszym miastem wewnątrz większego, tutaj można było ubić dowolny interes, nawet bez wchodzenia głębiej w Nar Shaddaa. Kręci się tutaj olbrzymia ilość przeróżnych istot, porządku zaś pilnują najemnicy opłacani przez Kartel. Nikt jednak nie powinien się spodziewać, że zareagują w sprawie jakieś napaści czy kradzieży. Ich zadanie było proste - dbanie o majątek Huttów, a co się z czymś innym stanie? Ich problem.]]></description>
<pubDate>Sobota 30 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 30 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Stocznia kosmiczna &#34;Forgotten&#34; (Zapomniana)</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45444#p45444</link>
<guid isPermaLink="false">45444@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Sarhin nie widział już Forgotten przez iluminator, bo stacja została w tyle. I pewne było to, że w najbliższym czasie nie ujrzy jej ponownie, o ile w ogóle. Jeden z punktów wypadowych korsarzy został zablokowany. Imperium odniosło strategiczne zwycięstwo, odcinając piratom źródło zaopatrzenia, nowych ludzi i rynek zbytu. Lecz zawsze w galaktyce będzie jedno miejsce, gdzie Imperium nie odważy się zbytnio pokazywać i narzucać swojej dyktatury. Jeden z księżycy Nal Hutta. Bezpieczna przystać wszystkich szumowin. Nar Shaddaa.<br /><em>-Wykonać skok w nadprzestrzeń-</em> słowa te rozniosły się po mostku &quot;Zwiastunu Pogromu&quot;. Po chwili świetliste punkciki widoczne przez iluminator, wydłużyły się momentalnie w białe pasy. Okręt skoczył w nadprzestrzeń zostawiając za sobą Forgotten i resztę ewakuujących się statków pirackich i przemytniczych. Część zdążyła skoczyć już wcześniej, w tym jednostka należąca do Catera.<br />Sarhinowi udało się ewakuować zanim Imperium dotarło do stacji, co było dobrą wieścią. Gorszą było to, że większość swoich oszczędności władował w przywrócenie kanonierki do użytku i potrzebował zastrzyku gotówki. Właśnie dlatego okręt zmierzał ku Nar Shaddaa.<br /><br />Sarhin Kovers i Cater przenoszą się do: <a href="http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45445#p45445" target="_blank" rel="nofollow">[Nar Shaddaa] Wielki Port Północny</a>]]></description>
<pubDate>Sobota 30 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 30 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>[Powierzchnia] Pustkowia</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45443#p45443</link>
<guid isPermaLink="false">45443@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Blaszak stał w miejscu bez ruchu w dalszym ciągu oceniając swój stan techniczny. Uszkodzenia były znaczące i sam droid na pewno nie byłby w stanie ich naprawić, więc ktoś musiał uratować R2D6. Akkra'ttek został w fabryce czyli droida uruchomił zapewne ktoś inny na dodatek możliwe jest, że astromech znajduje się w okolicy miejsca, gdzie zestrzelono jego statek. A właśnie statek... R2D6 właśnie uświadomił sobie, że stracił statek a co gorsza wszystkich braci, którzy przestali istnieć przez głupotę droida. Malec przez chwile myślał jeszcze nad losem swych braci, którzy spoczywają teraz zapewne w gorących rzekach lawy. Po kilku następnych minutach ciszy blaszak odezwał się w języku binarnym pytając się czy ktoś jest w pobliżu i czemu pomógł droidowi.]]></description>
<pubDate>Sobota 30 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 30 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45442#p45442</link>
<guid isPermaLink="false">45442@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<em>- Z początku myślałam o czystej, ale stwierdziłam że nie wypada się upić na samym początku.</em><br />Nie powie przecież, że jemu nie ufała prawda? Z resztą wolała się napić wody, na nic innego chyba nie miała ochoty - przynajmniej nie teraz. Niemniej jednak podczas odpowiadania jemu, uśmiechnęła się miło - na tyle miło, na ile było ją stać. Szczerze powiedziawszy, tutaj wszystkie piękności przychodziły... tylko, że sztuczne i oderwane od rzeczywistości lalunie. Przynajmniej ona tak to postrzegała, chociaż niektóre kobiety pewnie przychodziły w podobnych celach co Meera - w interesach. <br />Meera wolała zachowywać się ostrożnie i miała w zasadzie nadzieję, że tamten się nie urazi że zachowywała pewien dystans. Była osobą bezpośrednią, a ona uważała lub obawiała się różnych gierek - słownych i nie tylko. A wiadomo było, że ludzie z wyższych sfer lubili gierki...<br />Wysłuchała najpierw zamówienia, następnie po jakimś czasie mężczyzna zwrócił się do niej. Słuchała uważnie, starając się jednak bycie miłą...<br /><em>- Wbrew pozorom, Mandalorianki to też kobiety które nie koniecznie muszą odbiegać od innych kobiet z galaktyki. Chociaż duża część woli pancerze, niż suknie i sukienki. Meera Ithar.</em>]]></description>
<pubDate>Wtorek 26 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Wtorek 26 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>[Powierchnia] Dawna Siedziba Klanu Fibal</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45441#p45441</link>
<guid isPermaLink="false">45441@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[No cóż, większość swojego życia spędził pracując jako najemnik, dla pieniędzy, co mu kompletnie nie przeszkadzało. Dopiero ostatnimi czasy nieznacznie zmienił priorytety. <br /><em>- Aha, chętnie popatrzę </em><br />Jeśli myślała, że Tang zachowa się po rycersku i zaproponuje jej pomoc to cóż... przeliczy się. Postoi sobie w przejściu i będzie patrzył, jak ta uparta kobieta będzie starała się wyjść na zewnątrz na przekór wszystkiemu. A czemu? No bo tak. Lekarz kazał odpoczywać, Tang zalecał jej pozostanie w łóżku. Ale skoro jest madrzejsza to proszę bardzo.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 25 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 25 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>[Powierchnia] Dawna Siedziba Klanu Fibal</title>
<link>http://www.swewok2.pun.pl/viewtopic.php?pid=45440#p45440</link>
<guid isPermaLink="false">45440@http://www.swewok2.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Ona jak i on byli w sumie z dwóch różnych światów, on nie wie co ona przechodziła i co czuje przez moc, a ona nie wiedziała za wiele o nim. Jednak, zabijanie dla pieniędzy było... dość nie fajnym zajęciem, który de facto powoduje u ludzi znieczulicę. Oczywiście, jeśli zabija by chronić bliskich to byłaby w stanie jeszcze zrozumieć, ale nie dla samego zysku. <br />Issa miała swój dom, miała swoich przyjaciół... rodzinę zastąpił zakon, ale to wszystko zostało zniszczone przez innych, przez zdrajców... przez klony... przez senat... dowództwo. Czemu Rada Jedi tego nie odkryła? Czemu tak wielu musiało ginąć?<br /><strong>- To najwyżej się przewrócę i podniosę...</strong><br />Mruknęła pod nosem... była uparta, miała ochotę coś robić. Leżenie nie sprzyjało w umacnianiu się, a wysiłek pozwoli w jakimś stopniu zachować jej kondycję.]]></description>
<pubDate>Niedziela 24 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Niedziela 24 KwiecieĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
